wtorek, 9 lutego 2016

Tanczacy z owcami...czyli "Istny raj" Rossa Raisina.




  Opis, ktory znajdziecie na koncu ksiazki, opowiada w sumie wiekszosc fabuly : "Odkad Sam Marsdyke zostal wyrzucony ze szkoly na skutek incydentu, ktory wciaz kladzie sie cieniem na jego reputacji, pomaga ponuremu ojcu w hodowli owiec na farmie posrod pagorkowatych wrzosowisk Yorkshire. Chlopiec obserwuje z daleka, jak zachwyceni wycieczkowicze mijaja jego gospodarstwo, a miastowi przenosza sie na wies i przeobrazaja okolice- kupuja farmy jako drugie domy i zabudowuja doline snobistycznymi nowymi barami i sklepami. Potem, kiedy ze swojego kamienia na wzgorzu patrzy na przyjazd nowej rodziny, spragnionej  "gumiakowatych weekendow" i "pocztowkowego widoku za oknami", wpada mu w oko corka panstwa domu. Marsdyke tylko przez jakis czas potrafi trzymac sie na dystans. Jego znajomosc ze zbuntowana nastolatka wyrwana ze swojego dawnego srodowiska powoli zamienia sie w cos bardziej niepokojacego, poniewaz umysl Marsdyke'a ulega nienezpiecznym urojeniom."


 Chyba kazdy zna ladne, aroganckie panienki wykorzystujace naiwnosc "wiejskich glupkow"- to w sumie nic nowego, wieje nuda. Ciekawie robi sie dopiero wtedy, kiedy ten "wiejski glupek", okazuje sie miec nierowno pod sufitem i moze stac sie niebezpieczny...


  Kim jest autor?


Przysiegam, ze tak mniej wiecej wyobrazam sobie Sama Marsdyke'a ;)
 
Urodzony w 1979 roku w Yorkshire, studiowal literature angielska, pracowal jako kelner i pododobno zwiedzil pol Europy. Dzis mieszka z zona w Londynie. "Istny raj" to jego debiut, ktory
dostal w 2009 roku Sunday Times Young Writer of the Year Award, Betty Trask Award i nominacje do kilku innych nagrod literackich.



(...) "Trzasnelo, jak kij walnal ja w glowe. Podniosla sie, a potem zaczelo nia motac na wszystkie strony. Przylozylem jej jeszcze raz i glowa opadla jej na bok, walnalem na dokladke i odleciała- jakbym stracil glowke ostu" (...)
 


Moim zdaniem:
 "Istny raj" to ksiazka bardzo orginalna. Wobrazcie sobie, ze siedzicie w glowie glownego bohatera, slyszycie wszystkie jego mysli i widziecie wszystko jego oczami. To wlasnie doznanie umozliwia nam autor. Sama Marsdyke'a mozna w sumie polubic, bo jest szczery, lubi spokoj, nature i zwierzeta...sama nie wiem, w ktorym momencie zorientowalam sie, ze nie wszystko z nim do konca gra- na poczatku wydawal mi sie poprostu troche dziwny i bardzo, bardzo samotny. Pozniej, zaglebiajac sie w jego historie, zaczelam sie pytac - "Czy on naprawde rozmawia z ta kura?", lub "Czy naprawde chcial zaatakowac tego chlopaka, wbijajac mu w cialo strzykawke ze szczepionka na muche plujke?". Z biegiem czasu tych pytan bylo wiecej i byly coraz bardziej dziwne.
 Nigdy jednak nie nienawidzilam Sama, bylo mi go poprostu zal...choroby psychicznej raczej sobie nie wybral, a kto wie, czy jesli nie urodzilby sie w innej rodzinie, bardziej otwartej i kochajacej, nie bylby innym czlowiekiem. Troche zla jestem za to na zbuntowana nastolatke z Londynu, nowa sasiadke Sama, ktora wedlug mnie nie wiedziala wogole czego chciala i wykorzystala jego naiwnosc.  Przeczytajcie lepiej sami ;)
 Co uwielbiam w "Istnym raju", to niesamowite opisy wrzosowisk Yorkshire- nie widzialam ich moze osobiscie (kiedys to napewno nadrobie), ale uwielbiam je od dawna, jak chyba kazdy oddany fan "Wichrowych Wzgorz":) 



 Moja ocena: 8/10, bo zbyt czesto zastanawialam sie co jest realne, a co jest fikcja.

4 komentarze:

  1. Fajny post i fajna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z miłą chęcią zajrzę do tej książki. :) Już wpisałam na listę do przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako fanka "Wichrowych Wzgórz", chyba muszę przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze przyznac ,że Twój opis bardziej mnie zaintrygował niż opis z tyłu książki. To oznacza ,że masz dar przekonywania. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń