piątek, 22 stycznia 2016

Normalny wpis o normalnym zyciu...czyli dzis refleksyjnie.


Typowy dzien...juz po pracy, po przedszkolu, szkole, po obiedzie...siedzimy sobie w domu...przed telewizorem, w ktorym jak zwykle nic dobrego nie leci. Lodowka pelna, ale gdy przychodzi co do czego to i tak nie ma w niej tego, na co mamy ochote. Dzieciaki siedza znudzone w pokoju obok, pelnym plastikowych zabawek, albo (gdy sa troche starsze) wpatrzone w ekran komputera zabijaja wirtualnych wrogow. Dzien jak co dzien. Jemy Smieci, otaczamy sie Smieciami, w glowie mamy Smietnik...a to na co poswiecamy cala swoja energie to to, zeby ten nasz Smietnik byl lepszy, wiekszy i drozszy od tego sasiadow, rodziny czy znajomych.



  Tak mijaja lata, dzieciaki juz duze i pelne pretensji, ze czemu byl tylko komputer, telewizor, a nie bylo rozmow, wspolnych wycieczek i zainteresowan...ze czuly i nadal czuja sie niby nie kochane...czego te niewdzieczne dzieci chca? Mialy przeciez NAJLEPSZY komputer i telewizor w swoim pokoju- tata robil na to od switu do zmierzchu! To przez to wszystko ten wlasnie tata w wieku 50 lat jest schorowany, wcale nie przez papierosy, tluste zarcie i zero ruchu...Mama tez zyciem wykonczona, ale ona to dzieci rodzila, wiadomo...nie ma straszniejszej choroby niz ciaza, to dzieki niej juz do konca zycia wiekszosc bab chodzi gruba, zaniedbana (no bo nie ma czasu) i nieszczesliwa. Dzieci niby widza, ze cos jest nie tak, ze zycie moze tez inaczej wygladac, lepiej...no niby juz maja cos zrobic, zeby nie upodobnic sie do wlasnych rodzicow...ale zrobia to jutro...
 Jutro juz na 100 procent :)

7 komentarzy:

  1. Oj, powiało grozą!!! Żeby nie zostać śmieciarzem trzeba przejść na minimalizm :) Coraz bardziej ten nurt mi się podoba!!! A co do dzieci: czas na zabawę akurat u nas jest ważniejszy niż czas przed TV ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Młoda matka jest czasem życiem wykończona (mówię z doświadczenia), ale ten stan na szczęście nie trwa wiecznie, bo dzieco dorastają. Mimo tego, znam kilka takich zombi-rodzin.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio czytałam o mitach na temat szczęścia i to nie prawda, że dzieci czynią nas szczęśliwszymi. Wręcz przeciwnie bo mamy z nimi więcej problemów a co dopiero jak dojdą finansowe. Sama nawet się zastanawiam czy warto je mieć właśnie dlatego, że one wiele rzeczy nie rozumieją. A jak świat nie spełnia tego co chcą (np. najlepsza zabawka, nsjlepszy komputer natychmiast) to są bezpośrednie i obarczają winą rodziców. Masa lat minie, zanim dotrze do nich prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugiej strony niesamowite jest tworzenie nowego człowieka, to jakim dorosłym będzie nasze dziecko zależy tylko od nas, to czyni z nas automatycznie lepszych ludzi.

      Usuń
  4. Bardzo dobitne zakończenie,w szczególności ostatnie kilka zdań. Wiele "Y" tak ma, a co dopiero przyszłe pokolenia, które, jeszcze więcej dostają od rodziców. ... - temat rzeka - Poproszę o więcej takich refleksji, M.

    P.s. Nie ma straszliwszej choroby jak brak normalnej rozmowy zmieszane z wiecznym wygadywaniem, prowadzącej do milczenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieciaki dają nam poczucie szczęścia, ale jednocześnie wysysają z nas potężne dawki energii. Jedno jest pewne, trzeba im poświęcam uwagę, zachęcać do zainteresowań, wspólnie spędzać czas, i wówczas nie ma groźby wychowania zombie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście wsród tych śmietnikowych rodzin są i takie , które żyją. Zyją prawdziwie. I Ci którzy z takich rodzin wychodzą mają szansę odrobinę posprzątac . Wiem, wiem cieżka praca sprzątanie czyichś brudów ale... ktoś to musi zrobic bo będzie po nas. Po to sa blogi i posty w takim kimacie. To takie ściąganie pajęczyn aby zobaczyć ,że jest pod nimi kurz... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń