![]() |
| Do tego zdjecia pozwolilam sobie wykorzystac flet i zapiski z zeszytu mojej 5 letniej corki. |
Opis, ktory znajdziecie na koncu ksiazki :"Marzeniem kazdego dobrego rodzica jest zapewnic dziecku "udany start". Jak sie okazuje, mozna to robic na rozne sposoby. Amy Chua wyroznia dwie metody, zachodnia i chinska, ktorej sama jest wyznawczynia i w mysl ktorej wychowala swoje dwie corki. "Bojowa piesn tygrysicy" to fascynujacy, pelen humoru i lekkosci zapis codziennych zmagan matki wymagajacej, lecz kochajacej bez reszty. Bez wzgledu na skrajna- z punktu widzenia "zachodniego" czytelnika- postawe autorki, niejeden rodzic zweryfikuje swoje metody wychowawcze. I byc moze zarumieni sie ze wstydu."
Ksiazka kontrowersyjna, ktora od poczatku obliczona byla na bestseller. Wedlug mnie- ksiazka calkiem dobra, po ktora to siegam zawsze w chwili zwatpienia, by troche sie podbudowac i nabrac inspiracji.
Kim jest autorka?
Amy Chua-profesor prawa na Uniwersytecie Yale, urodzona w Stanach Zjednoczonych corka chinskich imigrantow. Zona amerykanskiego Zyda i matka dwoch corek- Sophii i Louisy. Warto dodac, ze "Bojowa piesn tygrysicy" to juz trzecia ksiazka w jej dorobku, ale jest napewno pierwsza, ktora wzbudzila na calym swiecie tyle dyskusji o modelach wychowania dzieci.
N
"(...) Oto sk rocona lista rzeczy, ktorych moim corkom, Spohii i Louisie, nigdy nie wolno robic:
- nocowac u kolezanki
- bawic sie tamze
- grac w szkolnym przedstawieniu
- narzekac, ze nie graja w szkolnym przedstawieniu
- ogladac telewizji i grac w gry komputerowe
- decydowac o wyborze kolek zainteresowan
- dostawac oceny nizsze niz szostka
- nie byc najlepszymi w klasie ze wszystkich przedmiotow z wyjatkiem dramatu i gimnastyki
- grac na czyms oprocz fortepianu lub skrzypcach
- nie grac na fortepianie lub skrzypcach (...) "
"(...) chinska matka wychodzi z zalozenia, ze (1) nauke stawiamy na pierwszym miejscu ; (2) szostka minus to zly stopien ; (3) dziecko ma wyprzedzac reszte klasy w matematyce o dwa lata ; (4) nie nalezy chwalic dzieci publicznie ; (5) jesli dziecko kiedykolwiek porozni sie z nauczycielem lub instruktorem, zawsze stajemy po stronie nauczyciela lub instruntora ; (6) dzieci moga uczestniczyc jedynie w zajeciach, w ktorych jest szansa na zdobycie medalu ; (7) zlotego, oczywiscie . (...)"
Moim zdaniem :
Chinski model wychowania to darzenie do perfekcji i osiagniecia maksymalnych wynikow.. dla matki i dla jej dzieci oznacza to wspolne godziny ciezkiej pracy, rezygnacje z przyjemnosci i walke ze slabosciami. Nagroda za te poswiecenia ma byc w pierwszej lini zyciowy sukces naszych latorosli- wychowamy dzieci madre, pewne siebie i zdyscyplinowane, ktore w doroslym zyciu obejma najwyzsze stanowiska...czy to brzmi az tak przerazajaco? Czy ambitne i osiagajace sukcesy dzieci nie sa marzeniem kazdego rodzica?
Mimo, ze nawet ten model nie zawsze sie sprawdza i nawet "chinskim matkom" zdarzaja sie porazki (do czego przyznaje sie sama autorka ) , to i tak zazdrosze jej mocnego charakteru i staram sie brac z niej przyklad, choc nie zawsze mi sie to udaje. Ja osobiscie staram sie polaczyc chinski model z modelem "naszym", Amy zwie go w swojej ksiazce "modelem zachodnim"...w wychowaniu moich dwoch corek lacze zabawe z dyscyplina, przy czym narazie wiecej jest w ich zyciu zabawy,bo sa jeszcze male.
Moim zdaniem najglosniej i najmocniej krytykuja Bojowa Tygrysice matki leniwe, niechetnie podnoszace dupska z sof...ktore to dla swietego spokoju sadzaja swoje dzieci przed telewizorami i obdarowywuja je tysiacami plastikowych zabawek.
Nie twierdze, ze chcialabym byc jak Amy, ona jednak czasem poprostu przesadza...daleko mi tez do jej staniwczosci i, ze sie tak wyraze- lekkiej formy sadyzmu, ale tez od dawna jestem zdania, ze troche dyscyply,nauki i obowiazkow nikomu nie zaszkodzi...a tym najmlodszym jest to wszystko nawet wskazane.
"Bojowa piesn tygrysicy" goraco polecam wszystkim rodzicom. Przeczytajcie ja i sami wyrobcie sobie zdanie na jej temat...jestem ciekawa co o tym wszystkim myslicie.
Moja ocena: 8/10
(jak dla mnie za malo w tej ksiazce codziennego zycia rodzinnego Amy i jej rodziny, o czym poczytalabym z checia-a stanowczo za duzo jest w niej muzyki...muzyki i jeszcze raz muzyki- kto czytal, ten pewnie wie o co mi chodzi).
![]() |
| Amy wraz z corkami. |
" Rodzicielska filozofia Amy Chua moze sie czasem wydawac nieludzka, ale zadajmy sobie pytanie: czy ten model jest napewno bardziej okrutny niz wychowanie dziecka przed ekranem telewizora??? ( Daily Telegraph)


Nie mam dzieci, ale książkę z ciekawości chętnie bym przeczytała. Podoba mi się taki model wychowywania córek na kobiety sukcesu :)
OdpowiedzUsuńMiło mi, że jesteś mojego zdania i dziękuje za pierwszy komentarz na moim blogu :)
UsuńZdecydowanie nie chciałbym się urodzić w chińskiej rodzinie jeżeli miałbym żyć pod ciągłą presją, która tylko wyniszcza człowieka psychicznie.
OdpowiedzUsuńJak nic będę musiał w końcu przeczytać ta książke. W sumie już sobie ją wrzucę do wirtualnego koszyka. Samemu pisząc o wojskowym drylu trafiłem już na tą panią i nieukrywam, że trochę mnie przeraziła. Fakt bycia jej dzieckiem musi w pewnych momentach dołować...:) Szybciej, mocniej, lepiej - to chyba nie świadczy o dobrym dzieciństwie:)
OdpowiedzUsuńOglądałam kilka wywiadów z nią i jej dziećmi,młode nie wyglądały jakos na straumatyzowane... Sama znam jedną Chinkę, która ma 3 córki- każda z nich mowi po chińsku i po angielsku, pływają i grają na instrumentach, a są też całkiem normalnymi i szczęśliwymi dziećmi...być moze to sprawa dobrej organizacji czasu? Moze tak byc, ze co dla nas jest dziwne dla nich jest całkiem normalne?
UsuńCzy tylko mi nie wyświetla polskich znaków - ć,ą,ż itd.?
OdpowiedzUsuńNie posiadam niestety polskiej klawiatury, a nie mam pojęcia jak ustawić polskie znaki- to dla mnie czarna magia :(
UsuńZ jednej strony byłabym dumna matka takiego dziecka sukcesu ale czy nie zabralabym części dzieciństwa? Np to bawienie się z koleżankami, bez przesady ale trochę by mogły, miałbym chwile dla siebie ;-)
UsuńKto wie czy autorka trochę tej ich rodzinnej codzienności nie podkolorowała dla "dobra" swojej książki? Bądź co bądź zarobiła na niej napewno miliony ;)
UsuńChętnie bym przeczytała tą książkę, lubię poznawać inne kultury i spojrzenia na świat. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńWiele słyszałam o tej książce ale wciąż jej nie przeczytałam (i pewnie przeczytam dopiero jak wizja macierzyństwa będzie mi jeszcze bliższa). Niemniej niesamowite jest to, że w zasadzie wydaje się na pierwszy rzut oka, układ proponowany przez autorkę, niezwykle despotycznym, na dłuższą metę wykańczającym dziecko (samo nie może decydować) i nie jestem przekonana czy przełożony 1:1 sprawdziłby się w naszej kulturze. Zwłaszcza, że u nas jest podkreślany indywidualizm jednostki.
OdpowiedzUsuń