piątek, 12 lutego 2016

Piatek bez ksiazki #3...oda do Czarodziejskiego Pudla.

  Nie napisze dzis nic, czego juz sami nie wiecie-telewizja oglupia.Totalnie. Ostatnio zaczelam obserwowac,co to czarodziejskie pudlo robi z moimi dziecmi i stwierdzilam, ze ten ich wspolny romans czas zakonczyc :) Wiem, ze gdy ma sie potomstwo, to taki wlasnie kochany telewizor czesto ratuje rodzicom ich i tak juz nadwyrezone nerwy, ale uwierzcie mi- warto sie pomeczyc. Zrobilismy sobie dzieci- teraz jestesmy za nie odpowiedzialni.
 Odkad wylaczylam to pranie mozgu, moje dziewczyny staly sie bardziej kreatywne i spokojniejsze. My, jako rodzice poswiecamy im teraz jeszcze wiecej czasu...ostatnio kupilismy nawet kilka gier planszowych i jest przy nich kupa smiechu :) Zauwazylam, ze telewizja zabija kontakty miedzy ludzmi...dzieci czesto maja telewizory w swoich pokojach,a ich rodzice w swoich...do tego dochodza komputery, x-boxy, tablety i inne gowna...i po co wtedy maja rodziny ze soba rozmawiac? Albo wyjsc z domu? Szkoda im na to czasu, a to smutne :(



  Ale teraz tak szczerze...ile razy w ciagu dnia wpatrujecie sie w szklany ekran i z niedowierzeniem kiwacie glowami? Przeciez w telewizji nie ma tak naprawde nic...ostatnio poogladalam sobie troche MTV, tak z ciekawosci, chcialam zobaczyc co jest teraz modne i co inspiruje nastolatki...i ludzie- oczy mi wyszly z orbit. Takiego bzdetu, tandety i wiochy nie widzialam juz dawno! Kobiety przedstawiane sa w 90% teledyskow jako tanie, nacpane szmaty, chetne do sexu 24 na dobe (dadza rade nawet kilku facetom na raz...z piesnia na ustach ;))...a co do facetow to sa to albo maczo-idioci,albo cioty do kwadratu...a glupie dzieciaki chca byc cool i biora z tych zyjacych karykatur przyklad.          Boze,widzisz i nie grzmisz !!



A wiec nigdy wiecej MTV, telewizji jak najmniej- ratuj sie kto moze, bo mozg mamy tylko jeden- szanujmy go :)

wtorek, 9 lutego 2016

Tanczacy z owcami...czyli "Istny raj" Rossa Raisina.




  Opis, ktory znajdziecie na koncu ksiazki, opowiada w sumie wiekszosc fabuly : "Odkad Sam Marsdyke zostal wyrzucony ze szkoly na skutek incydentu, ktory wciaz kladzie sie cieniem na jego reputacji, pomaga ponuremu ojcu w hodowli owiec na farmie posrod pagorkowatych wrzosowisk Yorkshire. Chlopiec obserwuje z daleka, jak zachwyceni wycieczkowicze mijaja jego gospodarstwo, a miastowi przenosza sie na wies i przeobrazaja okolice- kupuja farmy jako drugie domy i zabudowuja doline snobistycznymi nowymi barami i sklepami. Potem, kiedy ze swojego kamienia na wzgorzu patrzy na przyjazd nowej rodziny, spragnionej  "gumiakowatych weekendow" i "pocztowkowego widoku za oknami", wpada mu w oko corka panstwa domu. Marsdyke tylko przez jakis czas potrafi trzymac sie na dystans. Jego znajomosc ze zbuntowana nastolatka wyrwana ze swojego dawnego srodowiska powoli zamienia sie w cos bardziej niepokojacego, poniewaz umysl Marsdyke'a ulega nienezpiecznym urojeniom."


 Chyba kazdy zna ladne, aroganckie panienki wykorzystujace naiwnosc "wiejskich glupkow"- to w sumie nic nowego, wieje nuda. Ciekawie robi sie dopiero wtedy, kiedy ten "wiejski glupek", okazuje sie miec nierowno pod sufitem i moze stac sie niebezpieczny...


  Kim jest autor?


Przysiegam, ze tak mniej wiecej wyobrazam sobie Sama Marsdyke'a ;)
 
Urodzony w 1979 roku w Yorkshire, studiowal literature angielska, pracowal jako kelner i pododobno zwiedzil pol Europy. Dzis mieszka z zona w Londynie. "Istny raj" to jego debiut, ktory
dostal w 2009 roku Sunday Times Young Writer of the Year Award, Betty Trask Award i nominacje do kilku innych nagrod literackich.



(...) "Trzasnelo, jak kij walnal ja w glowe. Podniosla sie, a potem zaczelo nia motac na wszystkie strony. Przylozylem jej jeszcze raz i glowa opadla jej na bok, walnalem na dokladke i odleciała- jakbym stracil glowke ostu" (...)
 


Moim zdaniem:
 "Istny raj" to ksiazka bardzo orginalna. Wobrazcie sobie, ze siedzicie w glowie glownego bohatera, slyszycie wszystkie jego mysli i widziecie wszystko jego oczami. To wlasnie doznanie umozliwia nam autor. Sama Marsdyke'a mozna w sumie polubic, bo jest szczery, lubi spokoj, nature i zwierzeta...sama nie wiem, w ktorym momencie zorientowalam sie, ze nie wszystko z nim do konca gra- na poczatku wydawal mi sie poprostu troche dziwny i bardzo, bardzo samotny. Pozniej, zaglebiajac sie w jego historie, zaczelam sie pytac - "Czy on naprawde rozmawia z ta kura?", lub "Czy naprawde chcial zaatakowac tego chlopaka, wbijajac mu w cialo strzykawke ze szczepionka na muche plujke?". Z biegiem czasu tych pytan bylo wiecej i byly coraz bardziej dziwne.
 Nigdy jednak nie nienawidzilam Sama, bylo mi go poprostu zal...choroby psychicznej raczej sobie nie wybral, a kto wie, czy jesli nie urodzilby sie w innej rodzinie, bardziej otwartej i kochajacej, nie bylby innym czlowiekiem. Troche zla jestem za to na zbuntowana nastolatke z Londynu, nowa sasiadke Sama, ktora wedlug mnie nie wiedziala wogole czego chciala i wykorzystala jego naiwnosc.  Przeczytajcie lepiej sami ;)
 Co uwielbiam w "Istnym raju", to niesamowite opisy wrzosowisk Yorkshire- nie widzialam ich moze osobiscie (kiedys to napewno nadrobie), ale uwielbiam je od dawna, jak chyba kazdy oddany fan "Wichrowych Wzgorz":) 



 Moja ocena: 8/10, bo zbyt czesto zastanawialam sie co jest realne, a co jest fikcja.

piątek, 5 lutego 2016

Piatek bez ksiazki #2- dzis troche o modzie...


 Roznie ludzie reaguja na to, ze nie jem miesa... Zaczynajac od pokolen starszych, ktore uparcie twierdzi, ze na bank umre pozbawiajac moje cialo bialka zwierzecego- poprzez osoby, ktore to akceptuja, bez mrugniecia okiem, dochodzac do tych ludzi, ktorzy kiwaja z politowaniem glowa i smiejac sie mowia: "No tak, taka teraz moda". Ci ostatni biora mnie raczej za nieszkodliwa wariatke... a dopoki jestem nieszkodliwa- to niech tam sobie robie co chce :) Czy naprawde nastala moda na wegetarianizm? Albo jeszcze lepiej - moda na odzywianie z wszystkim, co konczy sie na -izm? (jak twierdza zlosliwi) W prasie, telewizji, w internecie spotykamy intrygujace nazwy - witarianizm, weganizm, frutarianizm... To jeszcze nic... ichtiowegetarianizm (zjada sie tutaj ryby, wykluczajac inne miesa), pollowegetarianizm (dieta oparta podobno na miesie bialym, wiec od czasu do czasu ryba, a na codzien kurczak), fleksitarianizm-niby najbardziej trendi, ludzie kierujacy sie ta dieta odzywiaja sie miesem i rybami, ale RZADZIEJ (WTF???)...i tak dalej... Czym trudniejsza nazwa i bardziej niezrozumialy trend - tym lepiej dla nas, bo na tym mozna sie przeciez fajnie lansowac ;) 

 Przedstawianie ludzi nie jedzacych miesa, jako pelnych energii, sympatycznych i szczesliwych jest ok... Nie mam nic przeciwko, moge sie pod tym jedynie podpisac :) Moim zdaniem nawet jesli wegetarianizm jest taraz modny, to przeciez bardzo dobrze :) 


Strongmen,ktorego napedza salata :)

Chce zeby nasz swiat stal sie zdrowy i wolny od okrucienstwa. Niejedzenie miesa niesie za soba korzysci zdrowotne, ratuje niewinne zwierzeta, sprawia, ze stajemy sie lepszymi ludzmi, nie liczac aspektow ekologicznych i ekonomicznych... Czego chciec wiecej? Stajac sie wegetarianinem automatycznie dolaczamy do (i tu cala lista :))-http://www.wegetarianie.pl/index.php?module=htmlp&func=display&pid=8...uwazam, to grupa calkiem fajnych ludzi :) A wiec badz modny- zostan Wege...:)



P.S.Post ten kieruje w sumie do ludzi bardzo mlodych... Jesli jestes gdzies w moim wieku (juz tylko mlody - bez slowa bardzo ;)), czyli ok.30-stki, nie wierzysz juz w mode. Decyzje o swoim zyciu podejmujesz po doglebnym rozwazeniu za i przeciw. Sprawa z byciem modnym jest wedlug mnie ogolnie fascynujaca- ludzie czesto podazaja za nia na slepo, lub wbrew sobie... Ogolnie majac przeciez zdrowy rozum? Mam nadzieje, ze moda na wegetarianizm pozostanie jednak na dlugie, dluuugie lata i zbierze coraz wiecej nowych zwolennikow... Szkoda by bylo przeciez, gdyby za np. 50 lat ludzie zaczeli zjadac siebie nawzajem... Bo to bedzie modne ;)